Śledzą cię, a ty nawet o tym nie wiesz! Jeśli niedawno kupiłeś nowy samochód – najpewniej ją masz. Czarne skrzynki są już w większości sprzedawanych w Polsce aut.

Masowo montuje się je mniej więcej od roku, choć niektórzy producenci robili to wcześniej. Pozwalają odczytać, gdzie dokładnie doszło do wypadku, przy jakiej prędkości, ile osób było w kabinie, ile wystrzeliło poduszek powietrznych itp.

Czarne skrzynki zapisują informacje, które pomogą np. wyjaśnić przyczyny wypadku. Nie ma norm, które by to ustalały, ani limitu dostępu do danych. W Polsce może je zassać każdy przez złącze diagnostyczne OBD II. Przeszkodą jest sprzęt – dużo droższy (od 1,8 do 18 tys. euro) od typowych czytników błędów diagnostycznych. Niektóre firmy oferują mechaniczne blokady (AutoCYB czy OBD Lock), by – jak głosi ulotka – „ochronić dane przed skasowaniem, sfałszowaniem czy pobraniem, co obróciłoby się przeciw tobie”.

Czy to przesada? Może już paranoja? Praktyka wskazuje inaczej. Czarne skrzynki przydają się ubezpieczycielom i prawnikom reprezentującym strony wypadku. By się do danych z czarnej skrzynki dobrać, w 15 stanach wymagana jest zgoda właściciela lub nakaz sądowy. Miewają dużą moc dowodową. W 2011 r. zmusiły do dymisji wicegubernatora stanu Massachusetts, który twierdził, że tuż przed wypadkiem jechał przepisowo. EDR dowiódł, że kłamał: pędził ponad 170 km/godz., i to bez pasów.

W Wielkiej Brytanii, gdzie czarnych skrzynek jest najwięcej w Europie, prawie pół miliona kierowców przystało na montaż urządzeń z modułem GPS pozwalających ponad 30 firmom ubezpieczeniowym śledzić klientów za cenę dużo niższych stawek: gdzie, kiedy i jak często jeżdżą, jak hamują i przyspieszają, czy i jak przekraczają prędkość itp.

W Polsce opór przed inwigilacją jest tak duży, że dopiero w tym roku jedna z firm zaoferuje polisę połączoną z monitoringiem kierowcy, co praktykowano dotąd tylko we flotach. Nabywcy nowych aut nie wiedzą o fabrycznych rejestratorach, bo producenci się tym nie chwalą. Policyjni specjaliści ani rzeczoznawcy ubezpieczeniowi na razie z tego nie korzystają.