NIK w najnowszym raporcie skrytykował bezkarność dotyczącą wycinania filtra cząstek stałych. Okazuje się, że całą sprawą zainteresował się szef komisji sejmowej ds. służb specjalnych.

Usunięcie filtra cząstek stałych to temat, który bardzo często jest poruszany w Internecie. Internauci chwalą się, że usunięcie tego filtra na dobre usuwa problemy dotyczące filtra DPF lub FAP. Mechanicy w sieci nie kryją się z tym, że taki zabieg jest nielegalny. Przepisy homologacyjne jasno wskazują, że wszystkie zabiegi i usuwanie elementów odpowiedzialnych za ochronę środowiska jest niezgodne z prawem.

Raportem NIK i cała sprawą zainteresował się poseł PiS Marek Opioła, który jest szefem komisji do spraw służb specjalnych.  W maju została złożona do ministra infrastruktury i budownictwa interpelacja w sprawie „zakresu i sposobu przeprowadzenia badań technicznych pojazdów pod kątem emisji spalin”.

Poseł twierdzi, że powszechną praktyką jest usuwanie przez właścicieli samochodów z dieslem filtra cząstek stałych z pozostawieniem tylko obudowy. Brak filtra oznacza, że spaliny nie są oczyszczane.

Dowiadujemy się również, że:

„Zatem czynności kontrolne, co do kontroli emisji spalin przez pojazdy powinny być wykonywane na stacji kontroli pojazdów, a nie Policję, która nie ma możliwości technicznych do weryfikowania poprawności działania filtrów cząstek stałych”.

Temat filtrów oznacza, że w najbliższym czasie dojdzie do zaostrzenia przepisów i kar za wycinanie tego filtra. Natomiast za granicą kierowcy, którzy poruszają się po drogach samochodem bez tego filtra muszą dostać mandat w wysokości kilku tysięcy euro.

Źródło: www.moto.onet.pl